|
Płaszczyzna ideowa Federacji Anarchistycznej
|
|
07.03.2010, 23:45
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.03.2010 23:46 przez Mike Smith.)
Post: #31
|
|||
|
|||
RE: Płaszczyzna ideowa Federacji Anarchistycznej
(07.03.2010 21:11)kr2y510 napisał(a):(05.03.2010 20:37)Mike Smith napisał(a): Oczywiście już nie interesuje Cię, że nie rozmawiamy o perspektywie nastoletniej kurwy, tylko komunistów? No ale ja przecież piszę o tym, że ten przykład niczego nowego nie wnosi - bo argumenty są kiepskie, więc ich zobrazowanie nic nie da. (07.03.2010 21:11)kr2y510 napisał(a):(05.03.2010 20:37)Mike Smith napisał(a): No bo przecież jeśli ktoś pije mleko, to potem może zacząć pić wódkę, a potem się heroinizować. Ba - niektórzy nawet tak robią. Jasne, zwłaszcza gdy używa przemocy czy innego rodzaju przymusu w stosunku do złodzieja. Masz irytujący zwyczaj nie pojmowania nawet własnych poglądów. (07.03.2010 21:11)kr2y510 napisał(a):(05.03.2010 20:37)Mike Smith napisał(a): No jeśli Tobie się zdaje, że wolność musi być od, to bardzo mi Ciebie żal. Żadna wolność od nie istnieje bez jakiejś wolności do. To znaczy, że tobie zdaje się, że jest jaka dobra definicja wolności? I niby dlaczego ta twoja jest lepsza? Zwłaszcza, że wolność rozumiana jako wolność od to bardzo nowy wynalazek. A jestem głęboko przekonany, że sytuacje, w których ktoś chciał coś zrobić, pojawiły się wcześniej. I były zauważalne. I rozstrzygnięcia takie, żeby w to nie ingerować też. (07.03.2010 21:11)kr2y510 napisał(a): Pozostałe "wolności" to pierdololo wyheglowane z dupy Jezuity (zawsze cwela). Tak jakby to, czy ktoś jest cwelem miało coś do tego, czy wyraża poprawny pogląd. (07.03.2010 21:11)kr2y510 napisał(a): Nie redefiniuj pojęć po to, by zasyfiać dyskusję. Napisał koleś, który chce "oczyszczać" dyskusję ograniczając definicje wolności do tej, która jemu się podoba. Możesz mi wskazać święte pismo, które bezdyskusyjnie uzasadni, dlaczego tylko negatywna wolność jest prawdziwie prawdziwą wolnością? Ewentualnie wskażesz taką negatywną wolność, która nie potrzebuje pozytywnych uprawnień do realizacji? Jesteś w stanie posiadać samego siebie jak się ze wszystkich stron Ciebie zamuruje? A przecież w tych czterech kątach możesz być całkiem wolny od wszystkiego. Nie będziesz miał co prawda dostępu do wody i pożywienia, ale każdy może mieć Cię po tym w dupie. Ingerować więc w twoje życie nie będzie w cale. Czysta negatywna wolność. (07.03.2010 21:11)kr2y510 napisał(a): A jak Jasiu uważasz to za bzdurę to wpierw załóż osobny wątek i wykaż to przy pomocy logiki. Niczego ja nie muszę wykazywać, to nie ja twierdzę, żę jest jakaś jedynie słusznie-słuszna definicja wolności. Tylko Ty. (07.03.2010 21:11)kr2y510 napisał(a):(05.03.2010 20:37)Mike Smith napisał(a): Podejrzewam, że nie, co jest oczywiście całkiem sensowne, bo nie bardzo rozumiem, jak uzasadnić to, że jak ja podpiszę z Tobą umową sprzedającą siebie w niewolę, to mam potem jej przestrzregą, a nie uciec od mojego pana lub go zajebać, gdyby próbował mie powstrzymasz. Ale Tobie się zdaje, że ja zamierzam jakoś inaczej traktować człowieka, który chciałby mną władać jak rzeczą, niż jak ten krokodyl? I możesz mi wytłumaczyć, dlaczego ktokolwiek miałby widzieć to inaczej? Oraz: jak można w ogóle być choć obok czegoś, co ma cokolwiek wspólnego z egoizmem i nie gardzić każdą inną postawą? Proszę, wytłumacz mi, dlaczego nazywasz libertarianizmem pogląd wymagający od kogoś, by podporządkowała się komuś całkowicie tylko dlatego, że cośtam-gdzieśtam komuś obiecał? (07.03.2010 21:11)kr2y510 napisał(a): Ja nie rozumiem, dlaczego kurwa coś co było zrozumiałe 2000 lat temu dla przeciętnego przedstawiciela rzymskiego lumpenproletariatu staje się dziś niepojęte dla "wykształciucha"? Hm, kiedyś ludzie mieli na tyle niewolniczą mentalność, że traktowali pewne powinności jako ważniejsze od ich wygody? Co widocznie Ci przeszkadza i uważasz, że powinni siebie poświęcić dla zasad, co jest zabawne, bo nazywasz to libertarianizmem. (07.03.2010 21:11)kr2y510 napisał(a): Czy do huja tak trudno pojąć, że jak ktoś dobrowolnie zawiera umowę, że za 50 aureusów przekazanych przez nabywcę jego rodzinie będzie od tej pory stanowić własność nabywcy, to po uiszczeniu umówionej kwoty staje się automatycznie jego własnością? Pojąć to jest niezwykle jasne, nie wiem tylko dlaczego wydaje Ci się, że łatwo się zgodzić na to komuś, kto kocha swoją wolność ponad wszystko. Bo ja rozumiem, że wierzyłby, że ma taki obowiązek, że tak nakazują mu bogowie, że to moralne, że to dobre. Ale dobrowolna akceptacja niewolnictwa (nawet jeśli to wynika z umowy) w każdej postaci świadczy o tym, że ktoś ma niewolnictwo we krwi. (07.03.2010 21:11)kr2y510 napisał(a):(07.03.2010 21:11)kr2y510 napisał(a): [quote='Mike Smith' pid='7632' dateline='1267814251']I zdajesz sobie oczywiście sprawę, że fizyczna możliwość podpisania jakiejś umowy nie oznacza, że umowa ta jest "niezakazana". Bo może jeszcze być nieważna przez każdego, kto ma w dupie Bo? Chwila, chcesz mi powiedzieć, że jeśli ja sam łamie umowę, wbrew wszelkim ustaleniom nawet, to stjae się przez to mniej wolny? Ej, weź krzysiu, ej weź, proszę, przestań. (07.03.2010 21:11)kr2y510 napisał(a): Jak komuś zależy na wolności niech eliminuje agresorów i wszystkich, którzy nie pozwalają mu ich wyeliminować. Np. właścicieli niewolników tłumiących bunty niewolników? Bo chyba zdajesz sobie sprawę, że jak niewolnik wypowiada posłuszeństwo (tak jakbyś nie załapał ironii jeszcze), to wyraża właśnie swoją wolność, nie odwrotnie i nie do końca jest dla mnie jasne, dlaczego pomoc mu miałąby być bardziej agresywna, niż pomoc właścicielowi. (07.03.2010 21:11)kr2y510 napisał(a):(05.03.2010 20:37)Mike Smith napisał(a): ciągoty Krzysia, który idąc dziwnymi ścieżkami myśli Nie, ale jak ktoś wyciąga wnioski z dupy, to wyciąga wnioski z dupy. A jak potem piszę, że to jest: (07.03.2010 21:11)kr2y510 napisał(a): logiczna konsekwencja wolności. To w dodatku bredzi, bo nie bardzo wiem, dlaczego Tobie się zdaje, że z zasady samostanowienia można wywnioskować, że można kogoś nabyć. Owszem, można siebie zbyć. Stąd możesz podpisać z kimś umowę, że się siebie zbywasz na rzecz jego. Ale on, z racji prawa do samoposiadania siebie nie ma żadnego prawa do Ciebie. (07.03.2010 21:11)kr2y510 napisał(a): Mało tego z logiki wynikają inne rzeczy. np. to, że komuniści i socjaliści wprowadzając w życie swe idee automatycznie wyrzekają się wolności na rzecz kolektywu i stają się niewolnikami tego bezosobowego kolektywu. Oczywiście mam na myśli normalną wolność (opartą na samoposiadaniu i własności) a nie bliżej nieokreślone pierdololo. Z mojej logiki wynika, że coś takiego jak czyjaś logika mnie nie interesuje. Zestaw który podajesz (własność i samoposaidanie) to jedne z możliwych zestawów. Masz coś do dodanie na ten temat, oprócz tego, że On się Tobie podoba, a mnie nie? Bo ja mam - kilku myślicieli wysilało się, by dowieść, że związek jednego z drugim jest konieczny. I im nie wyszło. Co zresztą ładnie wiąże się z tym, że do realizacji wolności negatywnej potrzebne są wolności pozytywne (np. prawo do zawłaszczania, które jest jak chuj pozytywne). No i wolność, o której pisze jest bardzo określona. Tyle, że jej realizacja prowadzi do konfliktów. Jak większość pomysłów na politykę, w tym propertarianizm. (07.03.2010 21:11)kr2y510 napisał(a):(05.03.2010 20:37)Mike Smith napisał(a): Przestyqań fapać się słowem i może poczytaj jakiegoś np. anarchokomunistę. Zwłaszcza pod wpływem filozofii egoistycznej, np. Goldman. Bo? Na razie wciskasz ludziom, których poglądów nie znasz nie ich tezy na podstawie "logiki". Może jednak warto? (07.03.2010 21:11)kr2y510 napisał(a):(05.03.2010 20:37)Mike Smith napisał(a): Ty generalnie masz sporo wrogów i rzeczywiście to, że część z nich możesz dzielić z Talibami mówi wiele o Tobie. Napisałem Ci chyba, że twoje problemy są kind a like niestotne, a Ty tylko to potwierdzasz - bo piszesz, że większość ludzkości to twoi wrogowie. Coś mi się zdaje, że nie jesteś pomocny przy rozwiązaniu problemu, jesteś problemem. (07.03.2010 21:11)kr2y510 napisał(a):(05.03.2010 20:37)Mike Smith napisał(a): Dalej jednak mają pewien wspólny pogląd z egoistami-propertarianami: egoizm. Zaraz, czekaj, czy obiektywizm to nie ten pogląd, zgodnie z którym ja nie mogę traktować kogoś jako środka do moich celów, bo to nieegoistyczne? No to ja nie pisałem o takim egoizmie. Moje Bogo-Blogo | navigare necesse est, vivere non est necesse.|"Every man should be his own government, his own law, his own church." Josiah Warren |
|||
|
09.03.2010, 13:26
Post: #32
|
|||
|
|||
RE: Płaszczyzna ideowa Federacji Anarchistycznej
(07.03.2010 23:45)Mike Smith napisał(a): ten przykład niczego nowego nie wnosi - bo argumenty są kiepskie, więc ich zobrazowanie nic nie da. Pokazuje 100% niewolnictwo komuny. (07.03.2010 23:45)Mike Smith napisał(a): Jasne, zwłaszcza gdy używa przemocy czy innego rodzaju przymusu w stosunku do złodzieja. Masz irytujący zwyczaj nie pojmowania nawet własnych poglądów. Jak złodziej kradnie to inicjuje agresję więc ofiara ma prawo wymierzyć sprawiedliwość według własnego uznania. Tak zwana zasada nieagresji jest naprawdę zasadą nieinicjowania agresji. Czego niby nie pojmuję? (07.03.2010 23:45)Mike Smith napisał(a): To znaczy, że tobie zdaje się, że jest jaka dobra definicja wolności? I niby dlaczego ta twoja jest lepsza? Zwłaszcza, że wolność rozumiana jako wolność od to bardzo nowy wynalazek. Tylko i wyłącznie "wolność od..." jest libertariańska. Jeśli jest nowym wynalazkiem to widocznie dla tego, że coś co kiedyś było powszechne nie wymagało definiowania. (07.03.2010 23:45)Mike Smith napisał(a): Możesz mi wskazać święte pismo, które bezdyskusyjnie uzasadni, dlaczego tylko negatywna wolność jest prawdziwie prawdziwą wolnością? Nie ma Biblii ale są ogólnie przyjęte zasady dyskusji. Używanie różnych znaczeń tego samego słowa można uznać za spamowanie. Nic nie stoi na przeszkodzie, byś pisał w postach precyzyjnie np. "wolność pozytywna". (07.03.2010 23:45)Mike Smith napisał(a): Ewentualnie wskażesz taką negatywną wolność, która nie potrzebuje pozytywnych uprawnień do realizacji? Uprawnieniami trudno określić wolność. Wymienianie z osobna jest niemożliwe a próba tego jest głupia, bo dla każdego przypadku wolności należałoby wymienić nieskończoną ilość uprawnień. A pominięcie choć jednego uprawnienia spowodowałoby, że to nie jest wolność. (07.03.2010 23:45)Mike Smith napisał(a): dlaczego nazywasz libertarianizmem pogląd wymagający od kogoś, by podporządkowała się komuś całkowicie tylko dlatego, że cośtam-gdzieśtam komuś obiecał? To nie złamanie niezobowiązującej obietnicy ale umowy. A złamanie umowy to inicjowanie agresji. (07.03.2010 23:45)Mike Smith napisał(a): że powinni siebie poświęcić dla zasad, co jest zabawne, bo nazywasz to libertarianizmem. Powinni wywiązywać się z umów. A jak reszta sama nie chce być oszukiwana to niech pomaga zdyscyplinować oszusta. (07.03.2010 23:45)Mike Smith napisał(a): Ale dobrowolna akceptacja niewolnictwa (nawet jeśli to wynika z umowy) w każdej postaci świadczy o tym, że ktoś ma niewolnictwo we krwi. To oznacza, że ktoś ma w dupie co robią inni i nie zamierza wkładać w to ryja dopóki jego to nie dotyczy. Taki pogląd jest powszechny wśród tych, którzy sami nienawidzą gdy inni wkładają swe ryje w ich życie. (07.03.2010 23:45)Mike Smith napisał(a): chcesz mi powiedzieć, że jeśli ja sam łamie umowę, wbrew wszelkim ustaleniom nawet, to stjae się przez to mniej wolny? Stajesz się agresorem. Ofiara ma prawo zastosować przemoc w stosunku do Ciebie według własnego uznania. (07.03.2010 23:45)Mike Smith napisał(a): Np. właścicieli niewolników tłumiących bunty niewolników? A czy ci niewolnicy stali się niewolnikami dobrowolnie? Zdecydowana większość przypadków niewolnictwa w historii nie miała z dobrowolnością niczego wspólnego. (07.03.2010 23:45)Mike Smith napisał(a): bo nie bardzo wiem, dlaczego Tobie się zdaje, że z zasady samostanowienia można wywnioskować, że można kogoś nabyć..... Jeśli prawo do samoposiadania jest niezbywalne to ono samo jest niewolniczym piętnem. Niezbywalność tego prawa to wymysł humanitarystów i przedstawicieli katolicko-chrześcijańskiego bełkotu. Ci drudzy wylansowali to celowo, głównie dla usprawiedliwienia zakazu aborcji, ale też by rozmyć pojęcie wolności której są wrogami. Dla mnie niezbywalność tego prawa to bzdura. Przy czym nie jestem sam w takim poglądzie. Większość libertarian będących przeciwnikami wkładania ryja przez innych do brzucha kobiet chcąc-nie-chcąc kwestionuje niezbywalność samoposiadania. (07.03.2010 23:45)Mike Smith napisał(a): Zestaw który podajesz (własność i samoposaidanie) to jedne z możliwych zestawów. Masz coś do dodanie na ten temat, oprócz tego, że On się Tobie podoba, a mnie nie? Bo ja mam - kilku myślicieli wysilało się, by dowieść, że związek jednego z drugim jest konieczny. I im nie wyszło. Ja to mam gdzieś. Jak będzie inny zestaw, który lepiej odda to o co chodzi libertarianom to pogadamy. (07.03.2010 23:45)Mike Smith napisał(a): No i wolność, o której pisze jest bardzo określona. Tyle, że jej realizacja prowadzi do konfliktów. Jak większość pomysłów na politykę, w tym propertarianizm. To o czym piszesz to niewolnictwo uzasadnione geremkową dialektyką. (07.03.2010 23:45)Mike Smith napisał(a): Coś mi się zdaje, że nie jesteś pomocny przy rozwiązaniu problemu, jesteś problemem. Nie ja jestem problemem. Problemem są problemy niektórych w myśleniu zarówno przyczynowym jak i logicznym. Czyli takim myśleniu, które jest niezbędne do skonstruowania narzędzia bardziej zaawansowanego niż siekierka z krzemienia o kuszy nie wspominając. I takim samym, które jest niezbędne do przeprowadzenia dowodu naukowego (mowa o nauce a nie pitologii). W społeczności w której człowiek nie może się dobrowolnie sprzedać za niewolnika, niewolnikami są wszyscy. |
|||
|
09.03.2010, 20:12
Post: #33
|
|||
|
|||
RE: Płaszczyzna ideowa Federacji Anarchistycznej
(09.03.2010 13:26)kr2y510 napisał(a):(07.03.2010 23:45)Mike Smith napisał(a): ten przykład niczego nowego nie wnosi - bo argumenty są kiepskie, więc ich zobrazowanie nic nie da. Bo? Jak na razie twierdzisz coś, po zgłoszeniu uwag powtarzasz to i nie posuwasz się dalej. (09.03.2010 13:26)kr2y510 napisał(a):(07.03.2010 23:45)Mike Smith napisał(a): Jasne, zwłaszcza gdy używa przemocy czy innego rodzaju przymusu w stosunku do złodzieja. Masz irytujący zwyczaj nie pojmowania nawet własnych poglądów. Że to nie kradzież jest niedopuszczalna, bo jest agresją, tylko jest agresją coś, bo jest kradzieżą, czyli, żeby określić co jest agresją potrzebne są jakieś kryteria, a nie agresywność zachowania jest dobrym kryterium czegokolwiek. (09.03.2010 13:26)kr2y510 napisał(a):(07.03.2010 23:45)Mike Smith napisał(a): To znaczy, że tobie zdaje się, że jest jaka dobra definicja wolności? I niby dlaczego ta twoja jest lepsza? Zwłaszcza, że wolność rozumiana jako wolność od to bardzo nowy wynalazek. Bo? Ty tak mówisz i ja się nie mogę zgodzisz, bo posiadałeś magiczną formułę, libertarum i wiesz co jest libertariańskie? (09.03.2010 13:26)kr2y510 napisał(a): Jeśli jest nowym wynalazkiem to widocznie dla tego, że coś co kiedyś było powszechne nie wymagało definiowania. Nie. I w dodatku najstarsze rozumienie wolności w naszym kręgu kulturowym, to greckie było dokładnie odwrotne, bo oznaczało prawo do uczestniczenia w tworzeniu prawa w polis i przez to było bliższe uprawnieniu pozytywnemu. (09.03.2010 13:26)kr2y510 napisał(a):(07.03.2010 23:45)Mike Smith napisał(a): Możesz mi wskazać święte pismo, które bezdyskusyjnie uzasadni, dlaczego tylko negatywna wolność jest prawdziwie prawdziwą wolnością? I wydaje Ci się, że to Ty mnie możesz wskazać, jakie one są? Zabawny jesteś, zwłaszcza, że regularnie łamiesz zasadę która jest dość podstawowa, stosując ad personam. (09.03.2010 13:26)kr2y510 napisał(a): Używanie różnych znaczeń tego samego słowa można uznać za spamowanie. Jesteś modem, więc oczywiście możesz definiować sobie jak chcesz spam, ale jeśli nie chcesz wykazać, żę jesteś też dyletantem, to bardzo Cię proszę, nie zarzucaj mi, że stosowałem "różne znaczenia tego samego słowa" bo bredzisz. Za każdym razem gdy używałem słowa wolność jego znaczenie było jasne, bo wskazywałem, do którego znaczenia się odnoszę. A, że Ty, w swoim zadufaniu uważasz, że są słuszne i mniej słuszne znaczenia, to już twój problem. (09.03.2010 13:26)kr2y510 napisał(a): Nic nie stoi na przeszkodzie, byś pisał w postach precyzyjnie np. "wolność pozytywna". Stoi - to nie ja wygłaszam brednie na temat tejże wolności (09.03.2010 13:26)kr2y510 napisał(a):(07.03.2010 23:45)Mike Smith napisał(a): Ewentualnie wskażesz taką negatywną wolność, która nie potrzebuje pozytywnych uprawnień do realizacji? Czyli nie potrafisz wskazać jednego uprawnienia, określonego negatywnie (że komuś nie wolno czegoś komuś zrobić, czyli ktoś znowu ma prawo do bycia wolnym od jakiegoś tak działania), którego przyznanie komuś nie pociągało za sobą przyznania mu jakiegoś prawa do (czy wolności do)? Bo jak tak, to coś mi się zdaje, że sobie wyssałeś z palucha tezę o tym, że wolność od to taka wolnościowa jest, ale do nie. Bo ja twierdze, że jest istotny związek między wolnością od, a wolnością do i nie jest możliwe bycie wolnym od czegoś bez uprawnień pozytywnych, czyli wolności do. (09.03.2010 13:26)kr2y510 napisał(a):(07.03.2010 23:45)Mike Smith napisał(a): dlaczego nazywasz libertarianizmem pogląd wymagający od kogoś, by podporządkowała się komuś całkowicie tylko dlatego, że cośtam-gdzieśtam komuś obiecał? No bo przecież od ustalania, co jest agresją, co nie, to Ty jesteś. (09.03.2010 13:26)kr2y510 napisał(a):(07.03.2010 23:45)Mike Smith napisał(a): że powinni siebie poświęcić dla zasad, co jest zabawne, bo nazywasz to libertarianizmem. E, dlaczego powinni cokolwiek? Bo? Skąd Ci się ten obowiązek pojawił? Przecież mówiliśmy o wolności, a nie zobowiązaniach, które są raczej granicami czyjejś wolności. Dlaczego niby akurat tak miałyby te granice przebiegać? (09.03.2010 13:26)kr2y510 napisał(a):(07.03.2010 23:45)Mike Smith napisał(a): Ale dobrowolna akceptacja niewolnictwa (nawet jeśli to wynika z umowy) w każdej postaci świadczy o tym, że ktoś ma niewolnictwo we krwi. Znaczy zaraz, ktoś ma kogoś w dupie, bo daje się zniewolić? Ty miałeś zarzuty wobec logiczności mojego wywodu, tak? (09.03.2010 13:26)kr2y510 napisał(a):(07.03.2010 23:45)Mike Smith napisał(a): chcesz mi powiedzieć, że jeśli ja sam łamie umowę, wbrew wszelkim ustaleniom nawet, to stjae się przez to mniej wolny? Ale ja nie rozmawiam o tym, kto ma jakie prawa, tylko dlaczego jakoby to miało ograniczać moją wolność? Uważam, że agresor nie jest wolny, jeśli osiąga agresją swoje cele? (09.03.2010 13:26)kr2y510 napisał(a):(07.03.2010 23:45)Mike Smith napisał(a): Np. właścicieli niewolników tłumiących bunty niewolników? Ale z tego co ja rozumiem, dyskutujemy o dobrowolnym niewolnictwie? To mogę trzymaj się tematu, bo wiesz, ja Cię za spamowanie nie mogę zbanować, więc nic już nie może Cię ocalić od zagubienia w gęstym i pokręconym lesie twoich myśli, jak się nie zdyscyplinujesz. (09.03.2010 13:26)kr2y510 napisał(a):(07.03.2010 23:45)Mike Smith napisał(a): bo nie bardzo wiem, dlaczego Tobie się zdaje, że z zasady samostanowienia można wywnioskować, że można kogoś nabyć..... Bredzisz. I powtarzasz w kółko tę samą brednie w dodatku. W żaden sposób nie staje się mniej wolny z tego powodu, że nie ograniczają mnie pewnego rodzaju zobowiązania, przeciwnie - jestem dzięki temu bardziej wolny. Oszuści są bardziej wolnymi ludźmi, niż Ci, którzy chcą oszukać, ale tego nie robią. (09.03.2010 13:26)kr2y510 napisał(a): Niezbywalność tego prawa to wymysł humanitarystów i przedstawicieli katolicko-chrześcijańskiego bełkotu. Kłamiesz. Na niezbywalnośc powoływał się i Rothbard, i Sharon Presley. Co ważniejsze w dodatku bredzisz pisząc: (09.03.2010 13:26)kr2y510 napisał(a): Ci drudzy wylansowali to celowo, głównie dla usprawiedliwienia zakazu aborcji, ale też by rozmyć pojęcie wolności której są wrogami. bo i Rotbard, i Presley odwołując się do tej niezbywalności argumentowali za prawem do aborcji na życzenie do 9 miesiąca ciąży. (09.03.2010 13:26)kr2y510 napisał(a): Dla mnie niezbywalność tego prawa to bzdura. Dla Ciebie ona może czymkolwiek, interesuje mnie tylko, jak wytłumaczysz się ze swojego poglądu. (09.03.2010 13:26)kr2y510 napisał(a): Przy czym nie jestem sam w takim poglądzie. Większość libertarian będących przeciwnikami wkładania ryja przez innych do brzucha kobiet chcąc-nie-chcąc kwestionuje niezbywalność samoposiadania. Nie, a to przeświadczenie ukazuje twoją ignorancję. (09.03.2010 13:26)kr2y510 napisał(a):(07.03.2010 23:45)Mike Smith napisał(a): Zestaw który podajesz (własność i samoposaidanie) to jedne z możliwych zestawów. Masz coś do dodanie na ten temat, oprócz tego, że On się Tobie podoba, a mnie nie? Bo ja mam - kilku myślicieli wysilało się, by dowieść, że związek jednego z drugim jest konieczny. I im nie wyszło. Ale co? Jak? Tobie się wydaje, że jesteś jednym, wielkim, zbiorowym głosem libertarian? (09.03.2010 13:26)kr2y510 napisał(a):(07.03.2010 23:45)Mike Smith napisał(a): No i wolność, o której pisze jest bardzo określona. Tyle, że jej realizacja prowadzi do konfliktów. Jak większość pomysłów na politykę, w tym propertarianizm. O, to już nie cwelistyczną/cwelową? A masz coś do dodania na temat, poza tym, że Ci się nie podoba? (09.03.2010 13:26)kr2y510 napisał(a):(07.03.2010 23:45)Mike Smith napisał(a): Coś mi się zdaje, że nie jesteś pomocny przy rozwiązaniu problemu, jesteś problemem. No, czyli wciąż piszesz o sobie. (09.03.2010 13:26)kr2y510 napisał(a): Czyli takim myśleniu, które jest niezbędne do skonstruowania narzędzia bardziej zaawansowanego niż siekierka z krzemienia o kuszy nie wspominając. I takim samym, które jest niezbędne do przeprowadzenia dowodu naukowego (mowa o nauce a nie pitologii). No a przecież, co jest pitologią, co nauką to najstarsi górale i krzychu. Inaczej mówiąc - chyba się Ci pomyliło i wydaje Ci się, że jednoosobowo możesz przemawiać wbrew libertarianom i zarówno w ich imieniu oraz masz niezawodoną charakterystykę: logiki i nauki. Coraz zabawniej. Moje Bogo-Blogo | navigare necesse est, vivere non est necesse.|"Every man should be his own government, his own law, his own church." Josiah Warren |
|||
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|




