|
Konstruktywna krytyka rothbardianizmu
|
|
05.02.2010, 16:17
Post: #31
|
|||
|
|||
RE: Konstruktywna krytyka rothbardianizmu
(05.02.2010 12:58)Mike Smith napisał(a): No bo przecież gdy Ty opowiadasz się za określonymi zasadami współżycia ludzi z ludźmi, to nie opowadasz się za oceną moralną (tak, jeśli wydaje Ci się, że ja robię coś więcej niż Ty, to się mylisz). Wytłumaczysz mi treść swoje zarzutu, bo go nie widzę?Nie opowiadam się. Dla mnie nie jest istotna moja ocena moralna, nie jest istotne czy mi się coś podoba czy nie - ale czy mogę być pewny że zasad które wokół mnie panują są niezmiennicze. Oczywiście osobiście moge oceniac coś za złe, niemoralne itd i to kwestionować, ale nie zmienia to faktu że jestem swego rodzaju legalistą, jakby to głupio nie brzmiało. Respektuje ustalone zasady społeczne choćby nie wiem jak mnie uwierały i ważniejsze od mojego dobrego samopoczucia jest to abym był pewien że te zasady nie ulegają od tak sobie jakims zmianą, które spowodują że z dnia nadzień stane się Józefem K. A zarzut mój polega właśnie na tym że tworząc "system" który opiera się na emocjonalnych relacjach miedzyludzkich, pewnego dnia będę obudzony przez jakąs bojówkę proli którym nie będzie się coś tam podobało bo ktoś im nasrał do mózgownic jakieś pierdoły a przecież ważniejsze od zasad są wydumane krzywdy (sorry krzywdy ozasadnione empatycznością jasiów). (05.02.2010 12:58)Mike Smith napisał(a): O, znowu twoje niepohamowana fantazja szaleje. Polecam jednak, żebyś zapoznał się z tym, jak wyobrażali sobie życie na zasadach anarchistycznych anarchiści. Ta komunizm to też piekna sprawa... w teorii. Słuchaj mi wystarczy poczytać i podyskutowac z anarchistami. Wystarczy że słysze bajki o tym jak to przedsiębiorcy na krzywdach proli się dorabiają, jakie to słuszne wywieżć na taczce kapitaliste, jak to istotny jest kontekst społeczny w którym żadnemu anarchiście nie przeszkadza odebranie owoców pracy całego zycia człowiekowi przez bande roszczeniowo nastawionych cwaniaków. Wystarczy że usłysze jak to anarchiści pałają nienawiścią do wrogów ich definicji wolności, jak pieknie zamieniają sie w totalitarystów gdy ktoś się z nimi nie zgadza i gdy kogoś uważają za wroga. Sorry ale to wszystko pieknie pokazuje jak pod płaszczykiem wolności ukrywają sie pokrzywdzeni przez własną głupote debile którzy uważają że za sam fakt istnienia należą im się jakieś niewiaygodne pinaty i najlepiej pewnie coby ktoś im biedaczką po prostu dał bo tak w ich percepcii będzie sprawiedliwie. W końcu równośc żoładków i te sprawy. (05.02.2010 12:58)Mike Smith napisał(a): Równie pochyłą można dostrzec dokładnie wszędzie. Dlatego jeśli ktoś odwołuje się do argumentu równi pochyłej, od razu można pojąć, że facet nie ma argumentó i odwołuje się do retoryki.Acha czyli napisałem tylko i wyłącznie o równi pochyłej? Nie uzasadniłem tego poglądu wcześniej i wcale a wcale uderzanie w "równie pochyłą" nie jest z twojej strony retoryką i nie brak Ci kontrargumentu na moje wcześniej opisane widzenie tego procesu? (05.02.2010 12:58)Mike Smith napisał(a): O, to ciekawe, jak to godzisz z etyką rothbardiańską, której zasady nie muszą być przyjęte dobrowolne, by kogoś obowiązywać. Nie wiem gdzie napisałem że uważam rothbardiańską etykę za jedyną słuszną i gdzie napisałem że się w pełni z Rothbardem zgadzam. Co najwyżej dałem znać że jego koncepcje sa mi bliższe niż te anarchospołeczne. I tak przy okazji wytłumacz mi na jakiej to niby zasadzie koncepcje anarchistyczne muszą zostać przeze mnie przyjęte dobrowolnie aby mnie obowiązywały? Bo zdaje się że w jakiejś dyskusji z anarcholem na liberalis jakoś ów miał w dupie moje przyjęcie dobrowolne zasad. (05.02.2010 12:58)Mike Smith napisał(a): Pogadamy na temat? Zwłaszcza, że jak pewnie nie zauważyłeś, oprócz umiejętności współczucia cenie egoizm. Najzwyczajniej - najbardziej godnym mojego współczucia jestem ja. No więc jasiu troszczmy się sami o siebie a o wszystkich bedzie zatroskane. (05.02.2010 12:58)Mike Smith napisał(a): No i kiepsko mu to udowadnianie stabilności wychodzi, bo opiera się o twierdzenia ekonomiczne wybitnie wątpliwe (np. korzysta z tautologicznej w zasadzie koncepcji użyteczności) oraz ostatecznie stwierdza, że nawet gdyby zasady libertariańskie były ekonomicznie nieoptymalne, to nie byłby problem, bo byłyby słuszne. Serio - fajnie się mówi o tekstach jakiś dopiero wtedy, jak się je przeczyta. Raz fajnie wiedzieć że filozof się zna na ekonomii Dwa to co sobie Rothbi stwierdza mnie nie wiele interesuje. Bardziej przykładam wage do jego właśnie ekonomicznych analiz aniżeli Rothbarda jako filozofa, etyka czy moralisty. I tu se możesz jezdzić po nim jak po łysej kobyle, g mnie to interesuje póki nie pokrywa się to z moim widzeniem świata. Zatem jeżeli chcesz ze mną dyskutowac o ekonomii to poprosze konkrety a nie jakies luźne popiardułki.(05.02.2010 12:58)Mike Smith napisał(a): Pisząc o dyskusji masz na myśli to, że można wykazać, że Rothbard opierał się na metafizyce z dupy i teorii ekonomicznej, na gruncie której nie można jednoznacznie stwierdzić, że coś dla kogoś jest korzystne (co Rothbardowie zresztą umknęło, a co zauważył Machaj)? No to serio, dyskusyjne jak cholera. Możesz zapodać link bo znów nie za bardzo wiem o czym do mnie piszesz... (05.02.2010 12:58)Mike Smith napisał(a): Srakto-defakto. Mam przez to rozumieć, że masz coś do powiedzenia o licznych propozycjach tego, jak mają wyglądać zasady w wolnościowym społeczeństwie, cyz po prostu ich nie znasz i nie pojmujesz, że to żenujące, gdy ktoś coś krytykuje i nei ma pojęcia co? . Zacznijmy od początku. Co to jest wolność i wolnosciowe koncepcje bo zdaje się chyba nam sie definicje nie pokrywają. Jeżeli chodzi o te anarchospołeczne to swoje zdanie zawarłem jasno powyżej i zresztą zawieram je w całej tej dyskusji i ani razu merytorycznie nawet nie próbowałeś zbić moich obaw i wniosków jakie być może mylnie wysnówam. Same czepianie się słówek i głupie podchody niczym byc kurwa z telewizyjnych debat polityków brał przykład. (05.02.2010 12:58)Mike Smith napisał(a): Zaraz Ci powiem ciulu tępy, na co reaguje przekleństwami: na ciulów, którzy nie wiedzą, w jakich kontekstach poprawnie używa się słowa logika.Podniecanie się na sucho szkodzi. (05.02.2010 12:58)Mike Smith napisał(a): Aha, czyli twój argument wygląda tak, że Tobie nie podoba się? Super, ale czemu zajmujesz mój czas?Jak nie masz ochoty nikt Cię tu siłą nie uwiązuje cobyś ze mną polemizował. A co do kwestii podobania się - czyż własnie wszystko do tego się nie sprowadza? (05.02.2010 12:58)Mike Smith napisał(a): I ja mam generalne pytanie: skąd wzięło się przekonanie przekonanym, ze prawo musi być bardzo precyzyjne i ścisłe? Nikt wam nigdy nie powiedział, że to w zasadzie jest mrzonka, bo musiałoby być systemem aksjomatycznym? A, czekaj... A to w takim razie lepiej jak nie jest precyzyjne i scisłe i nieznasz dnia ani godziny? Poza tym jakby nie było anarcholskie zasady też opierają się na jakis aksjomatach i zdaje się że cały czas próbuje z toba o tym gadać - któreż to ach któreż sa aksjomaty fajniejsze takie które pozwalaja na pełną dowolność i żydowskie budowanie tysiecy wyjątków od reguł tak aby w końcu przez sam fakt urodzenia być skazanym na los grzesznika, czy też takie które określają konkretne granice i nie pozwalają na kompromisy przez co pozwalają czuć się pewnym i móc przewidywać jakie działania w przyszłości będą obdarzone jakim konkretnym ryzykiem. Jak mam ochotę poddać się temu pierwszemu to wole se popływać po morzu - ono przynajmniej nie uważa co to dobro a co zło podczas gdy społecznośc takich moralizatorów jak ty prędzej czy póxniej skazywałoby ludzi za walenie konia bądź tez jego niewalenie. Innej opcji nie widzę i całą tą gadułą i brakiem jakiejkolwiek polemiki z twojej strony, a jedynie doszukiwaniem się w moich wypowidziach lapsusów językowych i zdań wyrwanych z kontekstu do których się przyczepiasz jak sztuczna szczęka do szczerbatego, mnie tylko w tym utwierdzasz. |
|||
|
05.02.2010, 21:22
Post: #32
|
|||
|
|||
RE: Konstruktywna krytyka rothbardianizmu
(05.02.2010 16:17)qatryk napisał(a):(05.02.2010 12:58)Mike Smith napisał(a): No bo przecież gdy Ty opowiadasz się za określonymi zasadami współżycia ludzi z ludźmi, to nie opowadasz się za oceną moralną (tak, jeśli wydaje Ci się, że ja robię coś więcej niż Ty, to się mylisz). Wytłumaczysz mi treść swoje zarzutu, bo go nie widzę?Nie opowiadam się. Dla mnie nie jest istotna moja ocena moralna, nie jest istotne czy mi się coś podoba czy nie - ale czy mogę być pewny że zasad które wokół mnie panują są niezmiennicze. Oczywiście osobiście moge oceniac coś za złe, niemoralne itd i to kwestionować, ale nie zmienia to faktu że jestem swego rodzaju legalistą, jakby to głupio nie brzmiało. Respektuje ustalone zasady społeczne choćby nie wiem jak mnie uwierały i ważniejsze od mojego dobrego samopoczucia jest to abym był pewien że te zasady nie ulegają od tak sobie jakims zmianą, które spowodują że z dnia nadzień stane się Józefem K. Twoje przekonanie dotyczące tego, że można zbudować niezmienni-niezmienny zestaw zasad, jest głupie. Tak generalnie i blank. Nigdy-nigdzie takiego nie było. Zwłaszcza precyzja wyklucza niezmienność. Oraz: wskazując niezmienność prawa jako wartość opowiadasz się za nią jako wartością i to w dodatku obyczajową/moralną. No i zabawne, że poszukując trwałości wykluczasz jednocześnie odwoływania się do pewnej dyspozycji ludzkiej, dość sztywnej (bo nie usuwalnej nawet w procesie socjalizacji całkowicie i pierwotnej względem tego procesu, empatyczne są nawet bardzo małe dzieci. Tak, te same, które nie odróżniają siebie od tła i są na maksa egocentryczne). (05.02.2010 16:17)qatryk napisał(a):(05.02.2010 12:58)Mike Smith napisał(a): O, znowu twoje niepohamowana fantazja szaleje. Polecam jednak, żebyś zapoznał się z tym, jak wyobrażali sobie życie na zasadach anarchistycznych anarchiści. Jak przestaniesz szczekać i dowiesdz się, co do powiedzenia na temat ekonomii & prawa mieli choćby Tucker, Le Cleyre, Per Bylund (o tego to już na pewno powinieneś znać), Kropotkin, Malatesta, Goldman, to pogadamy. Oraz - oczywiście przeszedłeś od dobrowlności do pierdolenia o "owocach pracy". No więc, coś takiego nie istnieje. Surowców nikt nie tworzy. Nie wypracowujesz sobie swojego garnituru ekonomicznego, nie fundujesz sobie socjalizacji. Co najwyżej w pewnym momencie zaczynasz uczestniczyć w tym procesie. Od razu przezywam Cię: ćwoku. Za zarzucenie mi, że jako popieram wywłaszczanie ludzi z cech wrodzonych np. Tak, wiem, że możesz to napisać. Zaskocz mnie, proszę. (05.02.2010 16:17)qatryk napisał(a):(05.02.2010 12:58)Mike Smith napisał(a): Równie pochyłą można dostrzec dokładnie wszędzie. Dlatego jeśli ktoś odwołuje się do argumentu równi pochyłej, od razu można pojąć, że facet nie ma argumentó i odwołuje się do retoryki.Acha czyli napisałem tylko i wyłącznie o równi pochyłej? Nie uzasadniłem tego poglądu wcześniej i wcale a wcale uderzanie w "równie pochyłą" nie jest z twojej strony retoryką i nie brak Ci kontrargumentu na moje wcześniej opisane widzenie tego procesu? Twoje wcześniejsze "widzenie procesu" skomentowałem, nie nudź, proszę. A jeśli czujesz się nieusatysfakcjonowany - porsze, wskaż, gdzie błędnie. (05.02.2010 16:17)qatryk napisał(a):(05.02.2010 12:58)Mike Smith napisał(a): O, to ciekawe, jak to godzisz z etyką rothbardiańską, której zasady nie muszą być przyjęte dobrowolne, by kogoś obowiązywać. No widzisz, powoli zaczynasz łapać - niektóre zasady muszą być narzucone. Teraz uważaj - ja twierdzę, że tylko te które jakoś dają się zgodzić z wrodzoną skłonnością sporej liczby przedstawicieli homo sap. Ty - że lepiej, żeby przyjąć te, które z dupy wyskrobał Rothbard. Oh well. (05.02.2010 16:17)qatryk napisał(a):(05.02.2010 12:58)Mike Smith napisał(a): Pogadamy na temat? Zwłaszcza, że jak pewnie nie zauważyłeś, oprócz umiejętności współczucia cenie egoizm. Najzwyczajniej - najbardziej godnym mojego współczucia jestem ja. Yhym. A teraz mi napisz jeden postulat np. anarchokomunistyczny albo anarchosyndykalistyczny który z tą maksymą jest niezgodny. I racz nie zapominać, ze pewne zasady i tak będą wymuszane. (05.02.2010 16:17)qatryk napisał(a):(05.02.2010 12:58)Mike Smith napisał(a): No i kiepsko mu to udowadnianie stabilności wychodzi, bo opiera się o twierdzenia ekonomiczne wybitnie wątpliwe (np. korzysta z tautologicznej w zasadzie koncepcji użyteczności) oraz ostatecznie stwierdza, że nawet gdyby zasady libertariańskie były ekonomicznie nieoptymalne, to nie byłby problem, bo byłyby słuszne. Serio - fajnie się mówi o tekstach jakiś dopiero wtedy, jak się je przeczyta. No więc: wartość u Rothbarda wyznaczana jest całkiem przez zachowanie – człowiek zawsze wybiera to co dla niego najcenniejsze i przejawia to w swoich zachowaniu. To prowadzi wprost do tezy, że każde rozwiązanie ekonomiczne, prawne czy jakie tam jest optymalne ekonomiczne. (05.02.2010 16:17)qatryk napisał(a):(05.02.2010 12:58)Mike Smith napisał(a): Pisząc o dyskusji masz na myśli to, że można wykazać, że Rothbard opierał się na metafizyce z dupy i teorii ekonomicznej, na gruncie której nie można jednoznacznie stwierdzić, że coś dla kogoś jest korzystne (co Rothbardowie zresztą umknęło, a co zauważył Machaj)? No to serio, dyskusyjne jak cholera. http://mises.pl/303/303/ Co mi dasz za rozrzedzanie twojej ignorancji? (05.02.2010 16:17)qatryk napisał(a):(05.02.2010 12:58)Mike Smith napisał(a): Srakto-defakto. Mam przez to rozumieć, że masz coś do powiedzenia o licznych propozycjach tego, jak mają wyglądać zasady w wolnościowym społeczeństwie, cyz po prostu ich nie znasz i nie pojmujesz, że to żenujące, gdy ktoś coś krytykuje i nei ma pojęcia co? . Otóż, zgodnie z przyjętą przeze mnie oraz wikipedię i Stanfordzką Encyklopedię Filozoficzną, libertarianizm czy pogląd wolnościowy (synonimy) to taki pogląd, zgodnie z któym człoiwiek ma absolutne prawo do dysponowania sobą. Przy czym u mnie to raczej jest, żę mnie się podba, by miał taką możliwość – staram się byc konsekwentnie amoralistyczny. (05.02.2010 16:17)qatryk napisał(a):(05.02.2010 12:58)Mike Smith napisał(a): Zaraz Ci powiem ciulu tępy, na co reaguje przekleństwami: na ciulów, którzy nie wiedzą, w jakich kontekstach poprawnie używa się słowa logika.Podniecanie się na sucho szkodzi. To przestań. (05.02.2010 16:17)qatryk napisał(a):(05.02.2010 12:58)Mike Smith napisał(a): Aha, czyli twój argument wygląda tak, że Tobie nie podoba się? Super, ale czemu zajmujesz mój czas?Jak nie masz ochoty nikt Cię tu siłą nie uwiązuje cobyś ze mną polemizował. A co do kwestii podobania się - czyż własnie wszystko do tego się nie sprowadza? To chyba Ty odpowiedziałeś mi, czy mi się zdaje? (05.02.2010 16:17)qatryk napisał(a):(05.02.2010 12:58)Mike Smith napisał(a): I ja mam generalne pytanie: skąd wzięło się przekonanie przekonanym, ze prawo musi być bardzo precyzyjne i ścisłe? Nikt wam nigdy nie powiedział, że to w zasadzie jest mrzonka, bo musiałoby być systemem aksjomatycznym? A, czekaj... Nie do koća już wiem, z kim rozmawiam, więc spytam: możesz wskazać działający stystem prawny, który wyglądałby tak, jak ty sobie roisz? (05.02.2010 16:17)qatryk napisał(a): Jak mam ochotę poddać się temu pierwszemu to wole se popływać po morzu - ono przynajmniej nie uważa co to dobro a co zło podczas gdy społecznośc takich moralizatorów jak ty prędzej czy póxniej skazywałoby ludzi za walenie konia bądź tez jego niewalenie. Innej opcji nie widzę i całą tą gadułą i brakiem jakiejkolwiek polemiki z twojej strony, a jedynie doszukiwaniem się w moich wypowidziach lapsusów językowych i zdań wyrwanych z kontekstu do których się przyczepiasz jak sztuczna szczęka do szczerbatego, mnie tylko w tym utwierdzasz. Albo wykażesz, że można zakazać masturbacji odwołując się do współczucia, albo tak, poziom tej dyskusji, dizęki Tobie, stał się żenująco żałosny i spierdalaj. Przez kilka postów tłuczesz jedną tezę – o możliwych zagrożeniach. Nie wykazałeś jednak jak dotąd jego źródła. I dam Ci wskazówkę, dlaczego – wyobraź sobie, że żeby kogoś co do wolności ograniczyć, trzeba zazwyczaj go skrzywdzić. Zastanów się nad tym, że pozwolę sobie tak zażartować. Moje Bogo-Blogo | navigare necesse est, vivere non est necesse.|"Every man should be his own government, his own law, his own church." Josiah Warren |
|||
|
06.02.2010, 16:12
Post: #33
|
|||
|
|||
|
RE: Konstruktywna krytyka rothbardianizmu
Jestem skacowany i nie za bardzo chce mi sie rozkminiać po kolei twoje wywody. Zatem po krótce o czy jest moim zdaniem spór: tak mi sie wydaje że w sensie globalnym rozumiemy podobnie - wszelkie rzeczy materialne ich ststus, ich przynalezność jest kwestią tego jak dana społecznośc do tego podchodzi. W sensie ogolnym to społeczność decyduje o tym w jaki sposób dobra materialne maja być wykorzystywane. I tu się zaczyna nasz spór - ja uważam że fajniej jest gdy ta społecznośc ustala sobie taka zasade że na zasadach wymiany, konkurencji będzie uznawała że konkretna rzecz przynależy do konkretnej osoby/grupy osób. I to jest ta naczelna zasada o która fajnie uważam że by było gdyby obowiązywała wśród ludzi. Koncepcja anarchospołeczna jest nieco inna. Po mojemu wygląda to tak że tu nie ma zasady dystrybucji tych dóbr ustalonej "na zawsze" - tu od emocji, od nastroju społecznego, zalezy czym akurat ktoś/dana grupa osób ma dysponować. I to jest dla mnie nie fajne bo zwyczajnie w mojej opinii prowadzi to do tego że będę okradany. Dlaczego tak sądze próbowałem powyżej uzasadniać - jak widać nieskutecznie. Zresztą wszystko powyższe jest pochodną właśnie tego konfliktu.
I to jest część zasadnicza - reszta to pierdoły. Ale na temat tej masturbacji sie wypowiem - widzisz ja nie postrzegam świata jako tu i teraz - wszystko co się na nim dzieje jest konsekwencją czegoś tam - wszystko jest jakimś wielkim pprocesem którego nie da rady konkretnie dookreślić - natomiast można kusić się o podanie jakiś tam podstaw takiego procesu - i wracajac do masturbacji a czy przypadkiem do tej pory na świecie się za nią nie karze? I czy przypadkiem nie jest tak że systemy które to robią nie sa mocno związane z religia ta czy ową która popatrz, popatrz głownie opiera sie na ludzkich emocjach i wszelkie zasady, jak chocby kara za masturbacje, w ogólności wynikaja z jakis tam strachów, emocji, współczucia? |
|||
|
07.02.2010, 15:14
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.02.2010 15:31 przez Mike Smith.)
Post: #34
|
|||
|
|||
RE: Konstruktywna krytyka rothbardianizmu
(06.02.2010 16:12)qatryk napisał(a): Jestem skacowany i nie za bardzo chce mi sie rozkminiać po kolei twoje wywody. Zatem po krótce o czy jest moim zdaniem spór: tak mi sie wydaje że w sensie globalnym rozumiemy podobnie - wszelkie rzeczy materialne ich ststus, ich przynalezność jest kwestią tego jak dana społecznośc do tego podchodzi. W sensie ogolnym to społeczność decyduje o tym w jaki sposób dobra materialne maja być wykorzystywane. I tu się zaczyna nasz spór - ja uważam że fajniej jest gdy ta społecznośc ustala sobie taka zasade że na zasadach wymiany, konkurencji będzie uznawała że konkretna rzecz przynależy do konkretnej osoby/grupy osób. Ja absolutnie nie jestem za tym, żeby jakaś wspólnota ustalała normy, dowolnie jaka, tylko, żeby te normy miały konkretny kształt - nie kłóciły się z moim współczuciem i innych ludzi, o ile trzeba te normy wymuszać, zwłaszcza - siłą fizyczną. (06.02.2010 16:12)qatryk napisał(a): I to jest ta naczelna zasada o która fajnie uważam że by było gdyby obowiązywała wśród ludzi. Koncepcja anarchospołeczna jest nieco inna. Po mojemu wygląda to tak że tu nie ma zasady dystrybucji tych dóbr ustalonej "na zawsze" - tu od emocji, od nastroju społecznego, zalezy czym akurat ktoś/dana grupa osób ma dysponować. I to jest dla mnie nie fajne bo zwyczajnie w mojej opinii prowadzi to do tego że będę okradany. Dlaczego tak sądze próbowałem powyżej uzasadniać - jak widać nieskutecznie. Zresztą wszystko powyższe jest pochodną właśnie tego konfliktu. Ok, rozumiem, ale to znaczy, że masz wybitnie paranoiczne mniemanie o ludziach, którzy Cię otaczają. I jednocześnie, przynajmniej w słowach wspierać taki ustrój polityczny, w którym mogłoby nie być jednego, silnego arbitra, dysponującego przemocą, rozsądzającego na twoją korzyść. To dosyć lolowate. (06.02.2010 16:12)qatryk napisał(a): I to jest część zasadnicza - reszta to pierdoły. Ale na temat tej masturbacji sie wypowiem - widzisz ja nie postrzegam świata jako tu i teraz - wszystko co się na nim dzieje jest konsekwencją czegoś tam - wszystko jest jakimś wielkim pprocesem którego nie da rady konkretnie dookreślić - natomiast można kusić się o podanie jakiś tam podstaw takiego procesu - i wracajac do masturbacji a czy przypadkiem do tej pory na świecie się za nią nie karze? I czy przypadkiem nie jest tak że systemy które to robią nie sa mocno związane z religia ta czy ową która popatrz, popatrz głownie opiera sie na ludzkich emocjach i wszelkie zasady, jak chocby kara za masturbacje, w ogólności wynikaja z jakis tam strachów, emocji, współczucia? Nie, kara masturbacji nie może wynikać ze współczucia, chyba, że rozumiesz współczucie bardzo dziwnie. Generalnie rzadko jakakolwiek kara zgodna jest z empatią, o ile współczuje się temu, kto miałby być karany. Nie, nie postuluje pacyfizmu, dalej jestem w stanie jednym współczuć bardziej, a drugim mniej. Dlatego, że potrafię określić (i czasami potrafię to zrobić zapewne błędnie, ale jednak) kto bardziej cierpi - stad w kwestii dystrybucji dóbr stoję po tej stronie, która lepiej zabezpieczy ludzi np. przed głodem czy torturami, niż po stronie tych, którzy dopuszczają to, by ktoś miał być pozbawiony jedzenia lub torturowany. Choćby w imię jasnych i stałych zasad. Moje Bogo-Blogo | navigare necesse est, vivere non est necesse.|"Every man should be his own government, his own law, his own church." Josiah Warren |
|||
|
08.02.2010, 13:50
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.02.2010 13:56 przez SzabloZębny.)
Post: #35
|
|||
|
|||
|
RE: Konstruktywna krytyka rothbardianizmu
1. Wolność ludzka to jedna kwestia, a anarchokapitalizm, który jest konkretną doktryną metawolnościową, to druga i całkowicie odrębna rzecz. R. nie odkrył wolności, a sformułował pewną doktrynę.
2. Etyka Rothbarda, rozwinięta przez Hoppego, opiera się na właściwym fundamencie, jakim jest realizm Arystotelesowsko-Tomaszowy, lecz całkowicie błędnie go interpretuje w kontekście praw naturalnych (Tak naprawdę jest tylko prawO naturalne, które sprowadza się do nakazu - Czyń dobro, a zła unikaj. Jest ogólne, nie szczegółowe; ma swe oparcie w bytowej strukturze człowieka; mówi o tym, iż każdy ma prawo do życia, wolności, prawdy i własności - lecz nie można jednoznacznie wytyczać, np., na jakiej zasadzie dana osoba miała by móc posiadać ziemie lub inne dobra). 2.1. Nie czegoś takiego jak sampo-posiadanie - to pojęcie sprzecznie wewnętrznie. 2.2. Z powyższego NIE wynika i nie da się dojść do koncepcji laborystycznej własności (Lockeańsko-Rothbardiańskiej). 2.3. Hoppe mówi, że aby móc argumentować, treba się posiadać - w skrócie oczywiście - to totalna bzdura. Cytat:Beznadziejny zarzut biorąc pod uwagę, że rozmawiamy o czymś tak nieścisłym jak etyka, nie wymagającym od uprawiającej ją człowieka odpowiedzi, które obowiązywałyby nawet przez jakiś okres czasu wszędzie. Przecież nawet fizyka (dziedzina wiedzy, której metody uprawiania są wzorcowe) nie pozwala na pełną jednomyślność fizyków, Klasyczny metabasis allo genos. Etyka jest dziedziną filozoficzną, zatem operuje własną i integralną metodą, która wynika z odrębności przedmiotu, którym się interesuje oraz przynależnością do szerszej - filozofii. Nie można i nie da się metodami przyrodoznawczymi dowodzić norm lub twierdzeń filozoficzno-etycznych. (..)but all that thinking. Is that hurt? |
|||
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|



Dwa to co sobie Rothbi stwierdza mnie nie wiele interesuje. Bardziej przykładam wage do jego właśnie ekonomicznych analiz aniżeli Rothbarda jako filozofa, etyka czy moralisty. I tu se możesz jezdzić po nim jak po łysej kobyle, g mnie to interesuje póki nie pokrywa się to z moim widzeniem świata. Zatem jeżeli chcesz ze mną dyskutowac o ekonomii to poprosze konkrety a nie jakies luźne popiardułki.

